



Witam serdecznie wszystkich fanów sportu i technologii satelitarnej! Jeśli jesteście abonentami Polsatu i z niecierpliwością czekacie na mecze Ligi Europy czy Wimbledonu, pewnie słyszeliście o nowych kanałach Polsat Sport Extra 1-4, które wystartowały w 2025 roku. Plotki głoszą, że mają one zastąpić dotychczasowe Polsat Sport Premium 3-6 PPV. Ale czy to prawda? I co to oznacza dla waszych instalacji satelitarnych? Jako instalator anten z warszawskiej firmy cyfra.tv ®, podzielę się z wami szczegółami opartymi na informacjach z portali internetowych oraz moich porad związanych z odbiorem tych kanałów. /p>
Polsat Sport Extra 1-4 to nowe kanały sportowe, które otrzymały koncesję od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) w lutym 2025 roku. Zaczęły działać od 15 kwietnia 2025 roku i mają pozwolenie na nadawanie aż do 2035 roku. Są to kanały satelitarne, skierowane głównie do mężczyzn w wieku 16-59 lat, z wykształceniem średnim lub wyższym i dochodami na poziomie średniej krajowej. Brzmi jak typowy fan piłki nożnej, prawda?
Z dokumentu koncesyjnego wynika, że kanały te będą nadawać minimum 2 godziny dziennie, przez 2 dni w tygodniu. To oznacza, że są to kanały okazjonalne, podobnie jak CANAL+ Extra 2-4, które włączają się tylko na wielkie wydarzenia sportowe. Nie spodziewajcie się więc całodobowych maratonów – to bardziej jak sportowy sprint.
Telewizja Polsat zaplanowała, że Polsat Sport Extra 1-4 będą pokazywać prawdziwe perełki sportowe. W ramówce znajdą się:
Co ważne, Polsat obiecuje, że co najmniej 33% treści będzie po polsku, a 51% to produkcje europejskie. Nie będzie powtórek ani materiałów od innych nadawców – wszystko ma być świeże i zrobione na zamówienie Polsatu. To dobra wiadomość dla tych, którzy mają dość oglądania tego samego meczu w kółko.
Wygląda na to, że tak. Kanały Polsat Sport Extra 1-4 nadają na tych samych transponderach, co dotychczasowe Premium PPV:
| Kanał | Transponder | Częstotliwość | Polaryzacja |
|---|---|---|---|
| Polsat Sport Extra 1 i 2 | tp. 78 | 12,265 GHz | Pionowa (V) |
| Polsat Sport Extra 3 i 4 | tp. 120 | 10,911 GHz | Pionowa (V) |
| Polsat Sport Premium 3-6 PPV | tp. 78 i 120 | 12,265 GHz i 10,911 GHz | Pionowa (V) |
Te same parametry na satelicie Eutelsat Hot Bird 13G (13°E) sugerują, że Polsat po prostu zmienia nazwy i nadaje kanałom oficjalne koncesje. To bardziej rebranding niż rewolucja, ale dla widzów oznacza to, że nie trzeba będzie szukać nowych częstotliwości. Wystarczy zaktualizować dekoder!
Jeśli wasza antena jest już ustawiona na Hot Bird 13°E, to dobra wiadomość – nie musicie nic zmieniać w ustawieniu talerza. Nowe kanały działają na tych samych transponderach, co stare PPV, więc fizyczna instalacja pozostaje bez zmian. Jednak jest kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę:
Jeśli macie instalację wielopunktową, upewnijcie się, że wasz multiswitch (np. TERRA MSV-924 obsługuje wszystkie odbiorniki w domu. W razie problemów z tłumieniem sygnału, można dodać wzmacniacz liniowy, jak Johansson 7710.
Jako instalator anten cyfra.tv ®, widziałem już chyba wszystko – od anten z gniazdami wiewiórek po kable pamiętające czasy PRL-u. Oto kilka historii z moich wizyt w mazowieckich miejscowościach, które pokazują, jak różne mogą być problemy z odbiorem.
W Piasecznie klient zadzwonił z paniką, że nowe kanały Polsat Sport Extra nie działają. Po przyjeździe sprawdziłem dekoder – okazało się, że od roku nie był aktualizowany. Szybkie skanowanie transpondera 78 (12,265 GHz) i voilà – kanały się pojawiły. Klient był w szoku, że to takie proste, a ja tylko się uśmiechnąłem. Czasem technologia jest jak magia, tylko trzeba znać odpowiednie zaklęcie!
W Ożarowie Mazowieckim miałem do czynienia z obrazem, który zacinał się podczas meczów. Pomiar sygnału pokazał C/N na poziomie 6,5 dB – za mało dla HD. Winowajcą był stary kabel współosiowy, który miał tłumienność jak gąbka. Wymieniłem go na Triset-113, który ma tłumienność poniżej 20 dB/100 m na 2 GHz. Po wymianie C/N skoczyło do 15 dB, a klient mógł w końcu oglądać siatkówkę bez przerw. Dostałem nawet herbatę w nagrodę :-)
W Legionowie klient chciał podłączyć drugi telewizor do odbioru Polsatu. Jego instalacja była oparta na pojedynczym LNB, co nie pozwalało na niezależny odbiór. Zainstalowałem Unicable SCR LNB i multiswitch Signal MRP-508. Dzięki temu oba telewizory działały jak marzenie, a klient mógł oglądać Ligę Konferencji na jednym, a żona tenis na drugim.
W Pruszkowie spotkałem się z klasycznym problemem – sygnał znikał podczas deszczu. Antena, Fuba 85 cm, była źle zamontowana i zbierała wodę jak miska. Po regulacji kąta elewacji i dodaniu osłony przeciwdeszczowej, problem zniknął. Klient żartował, że teraz jego antena jest bardziej wodoodporna niż jego kurtka. Cóż, każdy ma swoje priorytety!
W Nadarzynie klient chciał rozbudować instalację, bo kupił nowy telewizor do sypialni. Sygnał był za słaby po podziale, więc dodałem wzmacniacz Alcad AI-200. Po kalibracji MER wzrósł do 16 dB, a BER spadł do 10^-7. Klient był tak zadowolony, że chciał mnie zatrudnić do ustawienia choinki na święta.
W Otwocku z kolei obraz się zacinał, a klient obwiniał… internet. Po sprawdzeniu okazało się, że konwerter Opticum Quad był uszkodzony. Wymieniłem go na Inverto Premium Quad, a sygnał wrócił do normy. Klient był zdziwiony, że satelita nie potrzebuje Wi-Fi. No cóż, edukacja to też część mojej pracy!
Jeśli chcecie być pewni, że Polsat Sport Extra 1-4 będą działać bez zarzutu, oto kilka wskazówek od starego wyjadacza:
Polsat Sport Extra 1-4 to nie rewolucja, a raczej sprytny ruch Polsatu, by uporządkować ofertę i nadać okazjonalnym kanałom oficjalny status. Dla was, widzów, oznacza to więcej sportu w jakości HD, bez konieczności zmiany anteny. Ale pamiętajcie – technologia satelitarna to nie tylko talerz na dachu, ale też dbałość o szczegóły, jak jakość kabla czy ustawienie konwertera.
A jeśli coś pójdzie nie tak, nie panikujcie. Ostatnio miałem klienta, który myślał, że jego antena jest nawiedzona, bo obraz znikał co wieczór. Okazało się, że sąsiad parkował swój wysoki van dokładnie w linii sygnału. Po małej sąsiedzkiej pogawędce i przesunięciu anteny, problem zniknął. Więc sprawdzajcie nie tylko sprzęt, ale i otoczenie!
Jako instalator z cyfra.tv ®, mogę was zapewnić – dobra antena i fachowa ręka to przepis na sportowe emocje bez zakłóceń. Do zobaczenia na mazowieckich dachach.
Warszawa, województwo mazowieckie, PL, Serwis, ustawienie, montaż anten satelitarnych, naziemnych oraz naprawa i serwis zestawów telewizji cyfrowej Polsat Box oraz Canal+
Telewizja satelitarna kojarzy się głównie z pakietem od operatora, umową i dekoderem podłączonym do salonowego telewizora, ale taki obraz jest niepełny. Obok oferty Polsat Box i Canal+ działa jeszcze świat kanałów FTA, czyli nadawanych bez karty, bez aktywacji i bez stałej opłaty za sam odbiór. Jeśli mamy dobrze ustawioną antenę na Hot Bird 13°E albo Astra 19,2°E, możemy oglądać programy telewizyjne i słuchać stacji radiowych bez wchodzenia w abonament. Dla jednych będzie to tylko dodatek do płatnej usługi, a dla innych całkowicie wystarczający zestaw do codziennego oglądania.
Najpierw trzeba oddzielić dwie rzeczy: płatne platformy i kanały niekodowane. Platformy używają tej samej pozycji satelitarnej co część kanałów otwartych, więc sama obecność anteny nie oznacza jeszcze, że wszystko będzie darmowe. Kanały FTA działają inaczej, bo tuner po prostu je wyszukuje i zapisuje na liście. Na Hot Bird 13°E znajdziemy sporą grupę kanałów otwartych, a wykazy takich stacji są regularnie aktualizowane, bo jedne przekazy dochodzą, inne znikają, a część zmienia parametry. To ważne, bo użytkownik, który raz przeskanował satelitę i przez długi czas nie zaglądał do ustawień, może nie widzieć wszystkiego, co jest dostępne dzisiaj.
Astra 19,2°E daje inny zestaw treści. Tam czeka duża liczba kanałów niemieckich i francuskich, a dla polskiego odbiorcy ważna bywa obecność TV Trwam oraz Radio Maryja. Dla domu, w którym ktoś chce mieć bezpłatny dostęp do kanału religijnego, audycji radiowych i zagranicznych stacji informacyjnych, Astra bywa po prostu użyteczna. Trzeba tylko pamiętać, że darmowa telewizja satelitarna nie polega na tym, że wszystkie znane kanały z płatnych pakietów nagle staną się otwarte. Taki odbiór daje wybór, ale jest to wybór innego rodzaju niż w ofercie operatora.
W praktyce najlepiej myśleć o tym w prosty sposób: Hot Bird częściej interesuje osoby szukające polskich kanałów otwartych i zgodności z instalacją po platformie satelitarnej, a Astra przydaje się wtedy, gdy chcemy poszerzyć listę o stacje zagraniczne oraz wybrane polskie przekazy nadawane z tej pozycji. Gdy ktoś pyta, czy da się żyć bez abonamentu, odpowiedź brzmi: tak, ale trzeba zaakceptować, że lista programów będzie skromniejsza i bardziej zmienna.
Przy odbiorze bez abonamentu sprzęt nie musi być wyszukany, ale nie może też być przypadkowy. Najczęstszy zestaw to czasza 70-90 cm, zwykły uchwyt ścienny albo balkonowy, konwerter dla jednego telewizora, kabel satelitarny 75 omów i odbiornik z obsługą DVB-S2. W miejscu osłoniętym przez inne bloki albo drzewa lepiej od razu brać pod uwagę górny zakres średnicy, bo mała czasza szybciej pokaże swoje słabe strony przy deszczu, mokrym śniegu albo lekkim rozjechaniu ustawienia.
Jeżeli chcemy odbierać z jednej anteny dwa satelity, zwykle rozsądniej wypada czasza 80-100 cm. Taka rezerwa ułatwia ustawienie i daje spokojniejszą pracę, gdy jeden konwerter jest założony centralnie, a drugi pracuje z boku. Do jednego odbiornika najprościej użyć konwertera Single. Gdy planujemy dwa niezależne telewizory albo dekoder z nagrywaniem i drugim torem sygnału, lepiej sięgnąć po konwerter Twin. Przy trzech lub czterech punktach odbioru częściej bierze się Quad, a przy większej instalacji montuje się osobny zestaw z multiswitchem, choć to już rozwiązanie częściej spotykane w domach, gdzie sygnał ma trafić do kilku pomieszczeń naraz.
Nie opłaca się oszczędzać na drobiazgach montażowych. Źle zarobione końcówki kabla, chwiejący się uchwyt albo cienki przewód wystarczą, żeby odbiór raz działał, a raz zanikał.
Tu są trzy rozsądne drogi. Pierwsza to telewizor z tunerem DVB-S2. Jeśli taki sprzęt stoi już w domu, wystarczy podpiąć kabel od anteny, wejść do strojenia satelitarnego i wyszukać kanały. Druga droga to osobny tuner FTA, który zwykle ma prostsze menu, lepsze układanie list i mniej ograniczeń przy ręcznym skanowaniu. Trzecia możliwość to dekoder operatora, o ile pozwala on wyszukiwać kanały niekodowane i nie blokuje zbyt wielu ustawień instalacyjnych.
Na liście urządzeń Polsat Box są między innymi EVOBOX Stream, EVOBOX IP, EVOBOX HD, EVOBOX PVR oraz moduł CAM. Z punktu widzenia odbioru darmowych kanałów najwygodniejsze bywają zwykłe tunery satelitarne albo telewizory z własnym tunerem, bo menu jest wtedy bardziej przejrzyste. Dekoder operatora przydaje się wtedy, gdy ktoś i tak ma go w domu i chce po prostu sprawdzić, co jeszcze da się odebrać poza pakietem. Trzeba jednak liczyć się z tym, że układ listy kanałów, nazwy pozycji w menu i sposób ręcznego wyszukiwania będą zależeć od konkretnego modelu.
Dobrze też od razu sprawdzić, czy odbiornik pozwala tworzyć listy ulubionych, usuwać puste wpisy po stacjach radiowych i zmieniać kolejność programów. Wydaje się to nieistotne, ale po pierwszym skanowaniu satelity okazuje się, że wygoda codziennego używania zależy właśnie od takich szczegółów.
Jeżeli korzystamy z instalacji po dawnym abonamencie i nic nie było ruszane, często wystarcza samo sprawdzenie połączeń i ponowne wyszukanie kanałów. Gdy montujemy wszystko od początku, trzeba zacząć od miejsca z czystym widokiem w stronę południa. Nie może tam wisieć gałąź, róg dachu, sąsiedni balkon ani reklama, która wejdzie w linię patrzenia anteny. Nawet niewielka przeszkoda potrafi zepsuć odbiór bardziej niż gorszy tuner.
Najpierw mocujemy uchwyt do ściany albo balustrady. Potem zakładamy czaszę, ale śrub nie dokręcamy do oporu, bo antena ma dać się jeszcze przesuwać. Konwerter wkładamy w obejmę, przewód przykręcamy starannie i zostawiamy lekki zapas kabla przy ramieniu, żeby nic nie ciągnęło za złącze. Następnie włączamy telewizor albo tuner, wchodzimy do menu instalacyjnego i wybieramy satelitę Hot Bird 13°E. Dla zwykłego konwertera ustawiamy typ Uniwersalny i przechodzimy do ekranu z paskami siły oraz jakości sygnału.
Dalsza część wygląda spokojnie, bez szarpania anteną. Poruszamy czaszą bardzo małymi ruchami w poziomie, potem lekko w pionie, za każdym razem czekając chwilę na reakcję wskaźnika. Interesuje nas nie sama siła, ale przede wszystkim jakość. Zdarza się, że siła jest wysoka, a jakość stoi na zerze, bo tuner widzi zakłócenia albo trafiliśmy w nie ten satelita, który trzeba. Kiedy jakość zacznie rosnąć, robimy korektę o milimetry, delikatnie obracamy też sam konwerter w obejmie i patrzymy, czy pasek idzie wyżej. Dopiero wtedy dokręcamy śruby, znów kontrolujemy wskazania i uruchamiamy skanowanie.
Jeżeli po dokręceniu obraz znika, nie oznacza to od razu uszkodzenia sprzętu. Zwykle antena przesunęła się minimalnie podczas dociskania śrub i trzeba wrócić o odrobinę do poprzedniego położenia.
To rozwiązanie spotyka się bardzo często, bo pozwala połączyć polskie kanały otwarte i sygnał używany przez operatorów z dodatkowymi stacjami zagranicznymi oraz przekazami z Astry. Najprościej robi się to przez monoblock albo dwa osobne konwertery zamocowane na jednym uchwycie zezującym. W praktyce środkową pozycję daje się zwykle temu satelicie, na którym bardziej nam zależy, a drugi odbiera się z boku. Jeśli domownicy najczęściej oglądają kanały z Hot Birda, właśnie on powinien mieć lepsze ustawienie.
Po stronie tunera dochodzi jeszcze jedno ustawienie, czyli wybór portu przełącznika. W menu odbiornika trzeba przypisać, który port odpowiada za Hot Birda, a który za Astrę. Bez tego tuner będzie miał sygnał tylko z jednego konwertera albo zacznie skanować nie ten satelita, co trzeba. Dla osoby, która robi to pierwszy raz, brzmi to groźniej niż wygląda. Trzeba po prostu zachować porządek: najpierw mechaniczne ustawienie anteny, później przypisanie konwerterów w menu, a na końcu osobne skanowanie obu pozycji.
Jeżeli antena stoi nisko na balkonie, a przed nią jest choćby kawałek ściany, dwa satelity mogą sprawić więcej kłopotu niż jeden. Wtedy czasem rozsądniej zlecić samą regulację monterowi cyfra.tv ® z miernikiem satelitarnym. Jedna dobrze wykonana wizyta bywa tańsza w nerwach niż kilka popołudni spędzonych na kręceniu czaszą o kilka milimetrów.
Najbardziej typowa usterka to brak jakości sygnału mimo tego, że kabel jest podłączony, a tuner pokazuje jakiś poziom mocy. Wtedy zaczynamy od prostych rzeczy: sprawdzamy, czy żyła środkowa kabla nie jest za krótka, czy oplot nie dotyka rdzenia, czy przewód nie został zgnieciony w oknie i czy w menu wybrany jest właściwy satelita. Druga częsta sytuacja to działanie tylko części kanałów. Taki objaw potrafi dać źle ustawiona antena, konwerter przekręcony za mocno w obejmie albo stary przewód, który na zewnątrz nasiąka wodą.
Bywa też tak, że po podłączeniu dwóch telewizorów jeden gra poprawnie, a drugi gubi obraz. Wtedy najpierw patrzymy, czy na pewno zamontowano konwerter z odpowiednią liczbą wyjść. Rozdzielanie jednego wyjścia prostym trójnikiem zwykle kończy się kłopotami, bo odbiorniki zaczynają sobie przeszkadzać. Gdy instalacja ma iść do kilku pokoi, lepiej od razu zrobić ją porządnie niż później szukać winy w tunerze.
Są też sytuacje, w których nie ma sensu upierać się przy samodzielnej robocie. Gdy antena ma wisieć wysoko nad ziemią, gdy kabel trzeba prowadzić przez elewację, gdy potrzebne jest uziemienie masztu albo gdy sygnał ma trafić do kilku pomieszczeń, lepiej zamówić fachowca od instalacji satelitarnych. Nie chodzi o to, że domowy montaż się nie uda, tylko o to, że błędy popełnione na początku później mszczą się miesiącami. W zwykłym mieszkaniu z jednym telewizorem i łatwym dostępem do balkonu da się to zrobić samemu. Na dachu, przy większej liczbie przewodów i przy nietypowym mocowaniu rozsądniej oddać regulację komuś, kto robi to codziennie.
Notre blog contient également des articles de nos amis spécialisés dans les technologies, que nous trouvons intéressants et utiles.
hello